Zaśmiałem się widząc jak dziewczynka stuka zniecierpliwiona małym paluszkiem w książeczkę na stronie, na której skończyłem. Wróciłem do czytania dziewczynce i przy okazji Adrianowi. Mały już powoli usypiał w wózku, szczególnie przez o, że kołysałem go nogą. Dziewczynka również zaczęła przysypiać, kładąc główkę na moim brzuchu.
- Może ja ją wezmę... - zaczęła kobieta.
Pokręciłem przecząco głową.
- Obudzi się. Zaniosę ją - zapewniłem.
- Ale to kawałek drogi... - zaczęła
- Nalegam - mruknąłem z naciskiem, patrząc się na kobietę.
Nowo poznana kobieta w końcu uległa i skinęła twierdząco głową. Schowałem książkę na dół do koszyczka przy wózku i trzymając małą na ramionach wstałem. Dziewczynka odruchowo się wtuliła we mnie, a ja trzymając ją w jednej ręce, drugą prowadziłem wózek z podopiecznym...
( Ana? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz