'Tak, chciałbym wiedzieć czy jest pani świadoma że ta kurtka pani nie pasuje? Poza tym jestem w tym samym wieku co pani i nie wiem czy widać, nie jestem idiotą. No i jest pani pewna zostawiania dziecka z mężczyzną o którym pani nic nie wie?' Strasznie chciałem to powiedzieć. Spuściłem głowę. Korciło mnie okropnie, żeby wygarnąć tej blondynce, ale sie powstrzymałem. Trzeba zachować trochę tej, jak to nazywają, kultury osobistej. Pff.. Zero szczerości, ale to i tak bez znaczenia. Zdobyłem się na mój jak najbardziej miły wyraz twarzy i zaprzeczyłem. Wracając do mojej opinii, nie mam złych zamiarów w stosunku do tego, bądź co bądź, niewinnego dziecka, ale trochę ostrożności na przyszłość. Wyszła bez słowa, nie zmykając za sobą drzwi. Zrobiłem to za nią. Kiedy tylko zniknęła za furtką, wypuściłem powietrze.
-Blondyna- skomentowałem. Położyłem Andriana do stojącego nieopodal wózka. Nie brzydka, ale blond. Skrzywiłem sie. Usiadłem na kanapie i zacząłem monotonnie nucić coś pod nosem, kołysząc wózek. Łatwo zarobiona kasa. Jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało. Dziecko nie chciało usnąć, chyba niezbyt pasował mu mój głos. Nie powiem żeby mnie to obchodziło, ale Adrian niczym nie zawinił, więc przyciszyłem się trochę.
<Ari? Adrian? Bez obrazy dla Cb i kurtki>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz