Przykucnęłam za skrzynkami z owocami i przez szybę obserwowałam oddalających się mężczyzn. Cieszyłam się w duchu, że nie weszli do sklepu, chociaż sama nie wiedziałam, dlaczego. Przecież to był jedyny punkt publiczny w najbliższej okolicy! Wstałam i rozmasowałam obolałe od kucania kolana, a potem popatrzyłam na stojącego przede mną chłopaka. Skrzyżowałam ręce na piersi i zmarszczyłam brwi.
- Czego? - mruknęłam, patrząc na niego
Jednak chłopak przewrócił tylko oczami i wszedł wgłąb sklepu. Ja wyszłam z niego powoli i rozglądnęłam się uważnie, czy mężczyzn nie ma w okolicy. Było jednak pusto. Oparłam się o balustradę, odwróciłam twarz do słońca i rozkoszowałam się ciepłem, które dawały mi jego promienie...
<Thomas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz