Zabawiałam akurat synka, gdy po domu rozległo się pukanie. Wzięłam Adrianka na ręce i ruszyłam do drzwi. Po drodze zdążyłam już uderzyć stopą w szafkę, przez co zatrzymałam się chwilę w bezruchu, mając nadzieję, że w ten sposób ból szybciej zniknie. W końcu po niecałej minucie ruszyłam w dalszą drogę do drzwi, które otworzyłam. Przede mną stał wysoki mężczyzna, o czarnych włosach.
- Niania? - spytałam niepewnie marszcząc lekko brwi.
Mężczyzna spojrzał na mnie zaskoczony, ale i skinął twierdząco głową. Odeszłam na krok robiąc mu przejście w drzwiach aby wszedł do środka.
- Jestem Ari, a to Adrian... - zaczęłam.
- Obstawiam, że mam go pilnować - mruknął, a ja potwierdziłam skinieniem głowy.
- Wrócę dopiero około 4 w nocy. Mam nadzieję, że nie przeszkadza panu tak długa praca - mruknęłam.
Mężczyzna pokręcił głową, więc ruszyłam do kuchni.
- Przy szafce jest mleko dla niego, wystarczy lekko podgrzać i go nakarmić. Mały jest na ogół grzeczny i spokojny. Budzi się jedynie na jedzenie i przewinięcie. O 20 przeważnie bierze króciutką kąpiel. Jeśli nie będzie chciał zasnąć, wystarczy się z nim chwilkę pobawić - zapewniłam.- Jeśli coś się będzie działo proszę do mnie zadzwonić - powiedziałam i położyłam karteczkę ze swoim numerem na stole w kuchni.
Mężczyzna po raz kolejny skinął mi twierdząco głową, a ja zerknęłam na zegarek i zaklęłam w duchu. Wręczyłam chłopakowi swojego synka i wybiegłam z domu, kierując się do mniejszej części, jakby osobnego domku, gdzie w rzeczywistości miałam nawyk się zamykać przed wszystkimi. Wyciągnęłam stamtąd czarne adidasy i założyłam musztardową skórzaną kurtkę. Wróciłam do domu, a mężczyzna gdy tylko mnie zobaczył dziwnie na mnie spojrzał. Podeszłam do Adriana i pocałowałam go w czoło.
- Bądź grzeczny, to pójdziemy jutro na spacer - obiecałam chłopcu po rosyjsku, a mały spojrzał na mnie szeroko otwartymi oczyma. - Coś jeszcze chce Pan wiedzieć? - spytałam patrząc na niego.
( Thijs? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz