[...] Wróciłam nad ranem z pracy. Było już po 4, a ja dopiero wchodziłam do domu.
- Pokaż źrenice - rozkazał prokurator Marc.
Westchnęłam cicho.
- Wiesz, że nie miałam kiedy - zauważyłam spokojnie.
- Osoby miały mniej czasu niż Ty i potrafiły się najeb...
- Panie Blake! Mówi pan co najmniej nieodpowiednio do własnego zawodu - mruknęłam wiedząc, że go tym rozdrażnię.
Mężczyzna odetchnął i wskazał salon.
- Chodź - rozkazał.
Ściągnęłam białe adidasy i skórzaną kurtkę, po czym podążyłam za mężczyzną i jednocześnie głową domu.
- Dzisiaj wieczorem znowu idziesz do pracy - zauważył.
Skinęłam lekko głową na znak potwierdzenia.
- Ja mam sprawę i muszę wyjechać. Załatwię Ci kogoś do opieki nad Adrianem - zapewnił.
- Mogę go wsiąść ze sobą - zaoponowałam niezadowolona.
- On ma zaledwie miesiąc, Ty chcesz go zabierać do jakiegoś klubu? - mruknął.
Otworzyłam usta aby coś powiedzieć, jednak zamilkłam wiedząc, że nie znajdę lepszego argumentu, niż jego następny.
- Dobry wybór - mruknął widząc, że zamknęłam usta. - Godzinę przed Twoim wyjściem powinien już ktoś przyjść. Nie poznałem tej niani osobiście, ale nasza dotychczasowa niania poleciła tą osobę - zapewnił.
Nie zwlekając ani chwili i ignorując kompletnie mężczyznę poszłam na górę do swojej 'części' domu. Syn leżał w łóżeczku przy moim łóżku. Westchnęłam widząc, że nie śpi i wzięłam go na ręce wiedząc, że zaraz muszę iść spać i wrócić wieczorem do pracy.
[...] Marc wyjechał już o 13 zostawiając mnie i mojego syna samych w tak wielkim domu. Poszłam dalej spać po tym, jak nakarmiłam Adriana i go uśpiłam. Wstałam dopiero o 17. Poszłam zjeść kolację i zrobić jedzenie dla synka wiedząc, że niedługo powinna przyjść opiekunka do mojego syna.
( Jakaś niania? xD )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz