- Nawet, jeśli jest taka nieufna to na pewno od razu zaskarbia sobie wszystkich wokół – zaśmiała się Nikki
- Coś w tym jest – uśmiechnęła się Anabell, po czym wstała – Wybaczcie, ale muszę już iść. Mam jeszcze sporo papierkowej roboty w domu i muszę się zająć projektem, a mała nie ułatwi mi pewnie zadania
- Powodzenia i do zobaczenia jutro – pożegnałem ją z uśmiechem
- O szesnastej? – upewniła się jeszcze architektka, a gdy skinąłem głową dodała – Miło było was poznać.
Obserwowałem jak idzie w stronę wyjścia z restauracji, a gdy zamknęły się za nią drzwi zwróciłem się do siostry.
- Twoje studio jest w dobrych rękach
- Też mi się tak wydaje – przyznała – Ale na razie nie ma, co bić piany i niepotrzebnie o tym gadać – słysząc to rzuciłem jej zdumione spojrzenie – Muszę znaleźć jakąś pracę – wyjaśniła - Dorywczą oczywiście, a potrzebuje jej dość szybko. Oszczędności wystarczy mi na pokrycie kosztów projektu i w ogóle, ale na życie może mi braknąć.
- Na pewno coś znajdziesz – pocieszyłem ją – Poza tym dobrze wiesz, że ci pomogę
- Wiem – mruknęła – Ale nie chcę ci siedzieć na głowie
- Przecież nie…. – Nie pozwoliła mi skończyć protestu, przytuliła się do mnie lekko, po czym wstała i wybiegła z restauracji, machając mi na pożegnanie.
Ja również wstałem, ale nie miałem już ochoty wracać do gabinetu i papierologii. Wyszedłem, więc na zewnątrz chcąc, choć trochę pospacerować jednak ledwie przeszedłem za róg zobaczyłem….
- Anabell? – zdumiałem się
Kobieta z ponurą miną grzebała w masce swojego samochodu. Kiedy mnie usłyszała raptownie podniosła głowę i obejrzała się na mnie.
- Co się stało? – zapytałem, podchodząc bliżej
- Samochód mi padł – mruknęła z westchnieniem – I to akurat, kiedy potrzebuję szybko jechać do domu. Ehh… chyba będę musiała wezwać taksówkę i go tu zostawić.
- Nie ma takiej potrzeby – uspokoiłem ją – Zaraz odwiozę cię do domu, a mój znajomy mechanik zajmie się samochodem tak, że odbierzesz go jutro po oględzinach działki.
- Dziękuję, ale… - architektka wyraźnie się wahała – Ja mam jeszcze kilka spraw do załatwienia na mieście, a nie chciałabym zabierać ci całego dnia
- To żaden problem – zapewniłem ją – Moje auto jest tam. Wystarczy tylko, że przepniesz fotelik Sophie i możemy jechać
- Już się robi – uśmiechnęła się Anabell, widać było, że odetchnęła z ulgą
Kiedy ona zajmowała się córką, ja zadzwoniłem do mechanika. Liam obiecał, że od razu się tym zajmie, więc zadowolony rozłączyłem się i wsiadłem za kierownicę.
- Dokąd najpierw? – zapytałem Anabell, siedzącą z tyłu obok córeczki
(Anabell?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz