Uśmiechnęłam się, widząc Sophie na rękach Christophera, który już przekładał ją do fotelika i zapinał ją szybko.
- Co się stało? - zapytałam.
- Auto ją przestraszyło - mruknął mężczyzna. - Już?
Pokiwałam głową.
- Teraz możesz pojechać pod ten adres? - podałam mu małą karteczkę z adresem mieszkania klienta, który chciał, bym je obejrzała i zrobiła projekt.
(Chris?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz