Szłam powoli obok mężczyzny, który prowadził wózek i jeszcze dodatkowo niósł na rękach moją małą Sophie.
- A może ja bym chociaż pomogła Ci, prowadząc wózek? - zaproponowałam.
Mężczyzna zaśmiał się i pokręcił głową.
- Poradzę sobie - zapewnił.
Zaśmiałam się z jego uporu, ale już nie wracałam do tematu, nie chcąc być też za głośno, by nie obudzić dzieci.
Wreszcie doszliśmy do mojego domu, a ja otworzyłam drzwi i przepuściłam przodem mężczyznę i pomogłam wnieść wózek do domu. Pokazałam szybko Marcusowi pokoik małej, gdzie ułożył ją w łóżeczku i przykrył, po czym zeszliśmy na dół.
- To co, może zostaniesz i się czegoś napijesz..? - zaproponowałam z uśmiechem.
(Marcus?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz