środa, 2 lipca 2014

Od Christophera C.D. Anabell

Siedząc w samochodzie, z uśmiechem patrzyłem na znikającą za drzwiami Anabell. Potem przeniosłem wzrok na siedzącą w foteliku Sophie, której wyraźnie ciążyły powieki. Podejrzewałem, że wystarczy jeszcze pięć minut spokoju, a dziewczynka głęboko zaśnie. Niestety nie było jej to dane, bo nagle jakiś pirat drogowy wjechał na parking z ogłuszającym piskiem opon. Mała natychmiast szeroko otworzyła oczy i rozpłakała się przestraszone, więc przesiadłem się do tyłu i wypiąłem ją z fotelika. Wziąłem ją na ręce i zacząłem delikatnie kołysać, szepcząc uspokajające słowa. Zajęło to kilka minut, ale w końcu mała ucichła, a chwilę później już spala mi na ręku. Właśnie chciałem położyć ją z powrotem w foteliku, kiedy do samochodu wróciła Anabell.

(Anabell?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz