Spojrzałem na nią zaskoczony.
- Niby czemu? - spytałem.
- Umyłabym tą butelkę - mruknęł.
- Nie widzę takiej potrzeby, skoro sam mogę to zrobić- przyznałem szczerze.
- To obłęd - przyznała.
- Czemu? - spytałem marszcząc brwi i odstawiając czystą buteleczkę na ścierkę aby woda ściekła.
- Jesteś jak... - zaczęła
- Pedant? - dokończyłem za nią.
- Nie to miałam na myśli - mruknęła cicho.
- Ale to nie wiele mija się z prawdą - przyznałem rozbawiony i wtarłem dłonie o ściereczkę.
(Ana?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz