Rozmawialiśmy z uśmiechem, gdy usłyszałem swój telefon jęknąłem cicho i przepraszając kobietę, wyszedłem na korytarz aby odebrać telefon.
- Blake - mruknąłem do słuchawki.
- Trzy godziny temu popełniono morderstwo.
- Kto i kim była ofiara? - mruknąłem.
- Policjant. Oskarżony jest jakiś facet. Podobno funkcjonariusz miał romans z jego żoną.
- Sprawdź to - mruknąłem.
- Jutro jesteś umówiony z żoną mężczyzny. Kobieta nazywa się Megan LeFont. Mniemana kochanka Jessie Rosse. Morderca Frank Rosse, a zamordowany to Michael LeFont - wyjaśniła asystentka.
- Dobrze. Jutro się tym wszystkim zajmę.
- Za Tydzień masz już pierwszą rozprawę - ostrzegła.
- Dobrze. Do jutra - mruknąłem.
Schowałem telefon do kieszeni garnituru i wróciłem do kuchni.
- Przepraszam, telefon z pracy - westchnąłem cicho i usiadłem na wcześniejszym swoim miejscy.
(Ana?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz