środa, 1 października 2014

Od Marcusa C.D. Anabell

Spojrzałem rozbawiony na małą Sophie, a Anabell usiadła na fotelu w salonie i przyglądała się zarówno mi jak i swojej córeczce.
Mała klęknęła i ruszyła w moją stronę na czworaka, aż w końcu wdrapała mi się na moje kolana, co mnie rozbawiło.
- Sophie - skarciła ją, mimo wszystko rozbawiona, Anabell.
- Przecież nic się nie stało - podniosłem wzrok na kobietę i posadziłem dziewczynkę na swoich kolanach.
Ta zaczęła bawić się spinką, która była w moim mankiecie, a potem krawatem, co mnie rozbawiło.
Ściągnąłem przez głowę krawat, który wcześniej poluźniłem i trzymając dziewczynkę plecami do siebie na swoich kolanach, objąłem ją ramionami trzymając przed nią w dłoniach mój krawat, którym zaczęła się bawić.
- Adrian dużo śpi? - zaciekawiła się.
- Z reguły tak. To grzeczny chłopiec - przyznałem spokojnie poświęcony raczej zabawie z dziewczynką.
- Masz podejście do dzieci - stwierdziła.
- Dużo miałem z nimi do czynienia - przyznałem szczerze.

(Ana?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz